Każdy z nas ma granice: wytrzymałości psychiznej, fizycznej, granice bólu, cierpliwości…….
granice wszelakie.
Gdy 10 lat temu zostałam mamą , moje granice te wszelakie zaczeły się poszerzać….
I tak jest do dziś.
Tylko z tym poszerzaniem ganic jest tak, że musisz te swoje przekroczyć ,by to poszerzenie było możliwe.
I na każdej granicy stoi strażnik – strach , gdy go pokonasz- granica zdobyta !

Dziś obudziłam się sama z takim przekonanie, że mogę spokojnie poleżeć. Dzieci w pokoju obok nie ma….
Są na wsi u Cioci Ani…… Właściwie to już wczoraj dzieci spały u Cioci Marty…..
Staś , rozumiem duży 10 latek aż się rwie, by spać u kogoś, ale Mania , nasza mała córeczka, której rosną dwie stałe dolne jedynki…..
Myślałam sobie że to przekraczanie granic, czyli zdobywanie nowych umiejętności przeze mnie będzie łatwiejsze wraz ze dorastaniem naszych dzieci.
Marzyłam, by dzieci pojechały po przygodę. Marzyłam, by obudzić się i swoim rytmem zacząć dzień.
Lista spraw do zrobienie w myślach gotowa, zaraz przeleje się na papier .
Nie mogę się ogarnąć. Pierwszy raz doświadczam takiego stanu i nie wiem od czego zacząć.
Mirabelki wstawić, umyć ścianę, tę którą będę malować, zrobić porządek w szafkach kuchennych, iść do kosmetyczki- w końcu bez asysty dzieci, może.
I cały czas dotowa=ość taka że może trzeba bedzie jechać po Manię- bo za bardzo będzie tęskinić.
O Matko Mirecko ale musisz być zahartowana w tym przekraczaniu…….

A może pomarzę o tapecie do kuchni….. w tym domu, o których pisałam TU

10 thoughts on “O przekraczaniu granic… tych własnych….”

  1. Piszę komentarz od kilku godzin i w końcu nie wiem, czy go skończyłam 😉
    Mirecka, tylko nie jedź po Manię po pierwszej łzie! Pomyśl, krzywda jej się nie dzieje, a jakby nie tęskniła, to też by Ci było przykro, nie? Odrobinkę?…

    Tylko sobie nie myśl, że jak dzieci nie ma, to w pracach domowych wyrobisz normę za miesiąc. E-e.
    Nie chce się wstawać z łóżka, bo nie ma po co…

    Ależ Ci zazdroszczę 😀

  2. Tak, tapeta śliczna … Ja za dziećmi tęsknię strasznie, z chłopakami rozstaję się max na 3 godziny 🙂 Z niby już taka duża a jak była te kilka godzin w zerówce to wydawało mi się to wiecznością …

  3. Człowiek/Matka tak przekracza te granice i przekracza, i końca nie widać. Jak już przyzwyczaiłam się, że chłopcy razem do babci na dwa tygodnie wyjeżdżają to w tym roku kolejna granica: Mikołaj SAM na OBÓZ pojechał… ale przeżyłam, własne lęki pokonałam i granica zdobyta!

    miłego odpoczynku 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *