Chciałabym dziś podzielić się z Wami jednym z rozdziałów mojej książki. Zapytałam Mamy, które czytały dzieciom książkę, o to, który to ma być  i padło na ten….

O przeterminowanym budyniu

Dzień zaczął się pięknie, cicho i spokojnie. Udało się pomysłowej Mamie wstać z łóżka przed dziećmi. Tata smacznie spał, bo pracował do późna. Wciąż szuka pomysłu na to jak ozdobić paśnik, by spodobał się sarnom. Bo wiecie, że musi on być, ten paśnik, tak piękny żeby sarny zechciały wyjść z lasu, którym są tak zachwycone.

Mama zeszła do kuchni napiła się ciepłej wody z cytryną, wzięła koc, książkę i postanowiła poczytać póki cała rodzina nie obudzi się na dobre. Usiadła na tarasie i zamiast czytać słuchała ptaków. Tak pięknie śpiewały, że mama nie śmiała niczego czytać, bo bała się, że jak tylko zacznie, ptaki obrażone, że straciły słuchacza, odlecą.

Leżała na tarasie owinięta wełnianym kocem w kolorowe kwadraty i słuchała. A musisz wiedzieć Czytelniku Miły, że ptaki na pograniczu polanki i lasu, tego co taki piękny, śpiewają wprost  cudnie.
Mama leżała, ptaki śpiewały i właściwie  mógłby tak wyglądać cały dzień. Ale nie tym razem.
Sąsiadka Magda zaczęła porządki sobotnie i wyrzuciła pościel na taras. U  niej już wszyscy wstali i każdy musiał oddać swoją pościel na leżakowanie tarasowe. Trzepaczka  w ręku sąsiadki Magdy walnęła zaspany, zakurzony dywanik, który od razu pojaśniał.
-O ! Dzień doby! – krzyknęła sąsiadka.
-Dzień dobry -odpowiedziała nieco ciszej Pomysłowa Mama. Nie chciała zbudzić rodziny, no i nie chciała by ptaki sobie odleciały.
-Porządki robię- ciągnęła dalej sąsiadka- mam dla was trochę rzeczy .

Musisz wiedzieć Czytelniku Miły, że wieść o Pomysłowej Mamie prędko  rozeszła się po okolicy. I o tym, że w jej  domu nic się nie marnuje. Że mama wykorzystuje każdą rolkę po papierze toaletowym, że robi synowi samochody z butelek i że każdą rzecz pięć razy obejrzy nim wyrzuci.

Gdy tylko Pomysłowa Mama zamieszkała w drewnianym domu na pograniczu polanki i lasu tak pięknego, że nawet sarny z niego nie wychodzą, bo uważają, że taki piękny, wszyscy zaczęli jej znosić jakieś przydasie. Dostała mama kiedyś sześć starych desek, z których zrobiła choinkę i trzy ramki na zdjęcia, a w pięciu starych garnkach emaliowanych posadziła bratki. Dostała też kiedyś rolki po niciach przemysłowych  i zrobiła z nich kręgle. I starą komodę też dostała, pomalowała ją i schowała w niej wszystkie ręczniki. A gdy dostała kiedyś kilka wielkich kartonów po olbrzymich lodówkach, zrobiła z nich  zamek z dwiema wieżami i zwodzony most.

Tymczasem obudziła się Mania. Przytupała na taras ze swoją kołdrą i na dzień dobry powiedziała :
-Mamo co będziemy dziś robić?????
-Dziś? Dziś będziemy słuchać jak śpiewają ptaki .
– Mamo, proszę cię ja już dziś słuchałam jak one śpiewają. Przecież ptaki nie mogą cały dzień śpiewać, rozbolą je gardła. One tak cały czas śpiewają, bo widzą, że ty chcesz ich słuchać, i muszą cały czas wymyślać dla ciebie nowe piosenki.
– Chodź do kuchni, chodź na jaglankę!

Mamie żal się zrobiło ptaszkowych gardeł i zdecydowała, że przerwa w śpiewaniu i słuchaniu to doskonały pomysł.

W kuchni pachniało drewnem i kwiatami z polanki, które rozgościły się w turkusowym wazonie. Za chwilę pachniała jaglanka z masłem i syropem daktylowym. Już nie było słychać śpiewu ptaków tylko delikatne mruczenie Manii przy połykaniu pysznego śniadania. Musisz wiedzieć Czytelniku Miły, że jeśli coś Manii bardzo smakuje to jedząc mruczy sobie dziewczę pod nosem. To znak dla mamy, że właśnie ta potrawa należy do Manii ulubionych.

Mania usłyszała pukanie. Mama nie, bo zapatrzyła się na taniec firanki muślinowej w oknie kuchennym. Tak tą firanką delikatnie wiatr poruszał, że mama nie mogła oderwać od niej oczu. Wyobrażała sobie, że tańczy na bosaka, tak jak ta firanka, tylko nie w oknie a na polance, tej tuż obok domu.
– Mamooo! Ktoś puka!
Mama spojrzała na Manię, choć miała ochotę pobiec na polankę .
-Mamo ktoś puka! – powtórzyła Mania.
Kto mógł pukać  to drewnianego domu w lesie? No kto?
-Może to w końcu jakaś sarna wyszła z lasu i puka- myślała mama i szybko pobiegała do drzwi.  Za drzwiami stała sąsiadka Magda. Taszczyła ze sobą wielkie pudło, a w nim mnóstwo ,,poporządkowych’’ darów.
Mama zaprosiła sąsiadkę na kawę zbożową z kardamonem, ale sąsiadka nie chciała o niej nawet słyszeć, bo postanowiła sobie wysprzątać cały dom. A że dopiero zaczęła  to bała się,że nie zdąży przed zachodem słońca .
I pobiegła..
Mania zawołała Stasia. Uwielbiali oboje rozpakowywać pudła z darami. Zawsze odbywało się to  tak samo-natychmiast następował podział :to moje, to twoje, to dla mamy….. to dla taty na paśnik.
Tym razem w pudle było pięć puszek po mleku dla małych dzieci, pudełko ze starymi kasetami magnetofonowymi, drewniane korale z maty i dwa pudełka pełne budyniu waniliowego- razem 40 sztuk budyniu!

O budyń!!!!! – krzyknęły z radości dzieci. Mamo, mamo zrób nam budyń!

Czemu nie – pomyślała mama. Pomysł super- budyń na rozpoczęcie dnia. Każdy byłby z takiego budyniu zadowolony, nawet tata, bo waniliowy bardzo lubi.
Wzięła mama budyń do ręki w celu rozpakowania wielkiej paczki i spojrzała na datę ważności. No i klops. Budyń nieważny. Pół roku temu stracił swoją przydatność do spożycia.
-Tyle budyniu się zmarnowało!- skrzywiły się dzieci i mama z tatą też.
-Mamo, i co z tym zrobimy?- zapytał Staś.
-No co? – powiedziała mama i zaczęła myśleć.
Zapadła cisza. Taka cisza oznaczała , to że mama myśli i szuka… pomysłów.

Może go rozsypiemy na tacy i będziemy na nim pisać- pomyślała mama.
Nie-pisać możemy na mące.
Może coś z niego ulepimy?- nie… – dalej myśli mama…..
Wzięła do ręki filiżankę z kaszubskim wzorem, tę którą przywiozła z wakacji, nalała ciepłej herbaty czarno- bzowej i usiadła na ganku.

Patrzyła jak sąsiadka Magda wywala z garażu mnóstwo gratów. Zobaczyła też wielki garnek, taki, w którym  latem pasteryzuje się słoiki, a zimą na święta gotuje pół tony bigosu.
Popatrzyła mama na garnek, na herbatę i na sąsiadkę Magdę, która w tym czasie wodą ze szlaufa  polewała świeżą trawę.
-Dobrze, że moje  dzieci tej wody nie widzą, pewnie by się już  w niej chłapały- odetchnęła z ulgą mama.

Musisz wiedzieć Czytelniku Miły, że dzieci Pomysłowej Mamy nader wszystko uwielbiały taplać się w wodzie. O każdej porze dnia i nocy i w każdej porze roku.
I teraz właśnie to taplanie, woda, garnek i budyń złożyły się w całość.
– Już wiem !!!!! krzyknęła mama- Mam pomysł!!!!

Pobiegła mama do sąsiadki pożyczyć garnek. Ogłosiła w domu, że przygotowuje niespodziankę i dlatego wszyscy domownicy muszą sobie znaleźć zajęcia poza domem. Tata poszedł do drewutni, pracować nad paśnikiem. Staś zabrał się za struganie łódki  swoim ulubionym scyzorykiem, a Mania poszła pogadać z kurami.

Minęło trochę czasu i na tarasie, tym na którym jeszcze słońce nie grzało tak mocno, bo jest od zachodu, stanęły dwa pojemniki pełne glutowatej papki. Każdy pojemnik, oprócz jasnego gluta miał na dnie ukryte skarby.

-Dzieciakiiiiii !- zawołała mama –Niespodzianka gotowa !

Wpadły dzieci na taras i zdębiały. Poleciła im mama zdjąć buty i zachęciła do taplania w ugotowanych 40 budyniach na wodzie.
Oj nie musiała długo namawiać . Oczy Manii zaświeciły się natychmiast.
Staś  nie bardzo miał ochotę na taką zabawę ale Mania za to prawie cała weszła do pojemnika .
Bawiła się przednio. Łapami wyławiała przedmioty powrzucane do środka ale zanim je wyciągnęła musiała dotykiem rozpoznać i podać nazwę tego co udało się znaleźć. Staś obserwując Manię też nabrał ochoty na taplaninę.
Aż miło było słychać tych wszystkich -o fuj,- o nie, -ale fajnie,- ale glut – jak zimno !!!!

Dzieciaki  zaczęły same wymyślać sobie zadania i w pewnym momencie Mania już nie tylko rękami ale i stopami zaczęła poszukiwać zatopionych drobiazgów. Glutowaty budyń wydostał się na taras, był we włosach, na meblach tarasowych… nawet na gałęzi brzózki, która rosła tuż obok.
Nastąpił spontaniczny rzut piłeczką zamoczoną w budyniu i wszędobylskość budyniowa zapanowała już nie tylko  na tarasie drewnianego domu ale również na podwórku. Mama miała nadzieję, że ta wielka radość zachęci sarny by  wyszły z lasu ale niestety nie. Zabawa ta nie okazała się na tyle atrakcyjna i piękna by sarny opuściły swój ulubiony, najpiękniejszy las.
Za to dzieci Pomysłowej Mamy  zabawę przeterminowanym budyniem okrzyknęły najlepszą zabawą świata!

Jeśli zastanawiasz się Czytelniku Miły jak przygotować budyniową papkę do zabawy , to posłuchaj:

Weź przeterminowany budyń (w ilości jaką ci się uda zdobyć lub jaką ci podrzuci sąsiadka).Następnie poszukaj największego garnka w okolicy, wlej wodę- na każdą paczuszkę budyniu – pół litra wody. Zagotuj. Budyń wymieszaj w mniejszym garnku w zimnej wodzie. Gdy woda w dużym garnku zacznie się gotować, wlej rozpuszczony budyń i zamieszaj. Pogotuj troszeczkę i odstaw do wystygnięcia. Rozlej do pojemników i się taplaj wesoło!

ikona_ksiazka

 


Tak o książce napisała Małgosia, mama Emilki i Stasia:

 

Książka pt. „Dzieci pomysłowej mamy” to przygoda. Dzieci uwielbiają przygody. Jestem mamą 6-letniego Stasia i prawie 3-letniej Emilki. Miałam ten przywilej czytać książkę Asi swoim pociechom. Czytamy różne historie. Dzieci często sugerowały zmianę książki, bo ich nudziły opowiadania. W tym wypadku nie było mowy o odłożeniu książki. Staś codziennie prosił o przeczytanie następnej przygody dzieci pomysłowej mamy, albo nawet dwóch.
Książka pisana jest językiem, który trafia do dzieci. Często zabawnie, co spotykało się z wybuchem śmiechu u dzieci, i nie tylko 🙂

Ponadto historie te są inspiracją lub nawet gotowcem dla rodziców, którzy chcą, a nie bardzo wiedzą jak uatrakcyjnić czas spędzany z dziećmi albo po prostu brakuje im już pomysłów. Świetnym pomysłem jest angażowanie dzieci w tworzenie książki (puste strony na własne prace dzieci, do których książka należy) oraz angażowanie ich w osobiste zrealizowanie pomysłu pomysłowej mamy 🙂 Stasiowi i Emilce sprawiało niesamowitą frajdę to, że mogli choć w części przeżywać te przygody, tak jak bohaterowie książki.

Poczytajcie dzieciom koniecznie,a może uda się Wam zrobić taką glutową zabawę;-)

Napiszcie słówko czy Wam się podoba 😉

Jeśli chcecie na bieżąco otrzymywać wiadomości o książce, zapiszcie się TU

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *